Pierwsza Wyprawa Śladami Benedykta Polaka
moja podróż
pierwsza wyprawa 2004 od początku przygotowania na szlaku średniowieczne relacje Benedykt Polak efekty naukowe czasy Benedykta spotkania światów geografia galeria uczestnicy, spotkania wydarzenia, media sponsorzy i patroni druga wyprawa 2007 linki nota prawnakontakt
Robert Szyjanowski
tel: +48 91 423 47 29
fmszyjanowscy@poczta.onet.pl

Przygotowania
Po jakimś czasie znałem już prawie na pamięć fragment z pierwszego wydania książki Wacława Słabczyńskiego "Polscy podróżnicy i odkrywcy", ale ciągle nie znalazłem nikogo, kogo by ta historia szczególnie zajmowała. Zadzwoniłem więc do wydawcy książki, potem na Uniwersytet we Wrocławiu i tak trafiłem do prof. Antoniego Kuczyńskiego, a przez niego do ojca profesora Franciszka Rosińskiego - zakonnego brata Benedykta Polaka w 30 pokoleniu Braci Mniejszych (Franciszkanów). Wspólna fascynacja powodowała, że godzinami rozmawialiśmy przez telefon, zaczęliśmy więc pisywać do siebie. Rozszyfrowywałem manuskrypty od ojca Franciszka - przynoszące odpowiedzi na moje pytania i informacje o dostępnej literaturze. Po paru miesiącach miałem w ręku jedyne jak dotąd solidne, polskie opracowanie tematu, książkę "Spotkanie dwóch światów. Stolica Apostolska a świat Mongolski w połowie XIII w." pod redakcją prof. Jerzego Strzelczyka - znanego z wielu ciekawych książek historyka z Uniwersytetu Poznańskiego. Zawiera ona między innymi przekłady średniowiecznych relacji z tej wyprawy w tym także sprawozdanie Benedykta Polaka - G. D. Painter - "...dają (one) najbardziej szczegółowe i poprawne dane o historii, genealogii, etnografii i metodach militarnych Mongołów, które można znaleźć w jakimkolwiek średniowiecznym źródle Europejskim, nie wyłączając Rubruka i Marco Polo", wielotomowa historia powszechna wydana przez Uniwersytet Cambridge - "...sprawozdania (obydwu) podróżników mogą być słusznie zaszeregowane w jednym rzędzie z opowiadaniami Marco Polo i Don Clavijo".
Czytałem coraz więcej. Fakty historyczne i cała masa domysłów stawały się już tylko jednymi z wielu elementów zjawiska, które obserwuję za każdym razem kiedy jakiś temat zawładnie mną na dobre. Przybiera ono formę żywiołu, wiru, który napędzany siłą fascynacji porywa wszystko co znajduje się w zasięgu nawet bardzo odległego kontekstu. Książki, spotkania i podróże, sprawy, które dzieją się aktualnie, a nawet to co na bieżąco pojawia się w mediach - wyzwala analogie, przyciąga skojarzenia i w niezwykły sposób obraca wszystkim wokół objawionej właśnie nowej osi grawitacji. Była końcówka 2001 roku kiedy zabrałem się do przygotowań związanych z organizacją Wyprawy śladami Benedykta Polaka. Przez kilka lat starałem się odtworzyć szlak, który przemierzył mój bohater razem z papieskim legatem, trasę podróży przez w ogóle nieopisaną wcześniej w geografii część Azji. Opierałem się na najpowszechniejszej wśród naukowców wersji i poszukiwałem wskazówek przeglądając mapy, analizując relacje podróżników sprzed siedmiu i pół wieku i wgryzając się w historię. Szlak, którym poruszali się wysłannicy papieża Innocentego IV, w dużej części ciągle biegnie bezdrożami, przez bezludne tereny Kazachstanu i Mongolii. Benedykt Polak pokonywał tą trasę konno. Jedynym środkiem transportu, który dawał nam szansę bliskości z pierwowzorem, a jednocześnie zapewniał swobodę i pozwalał na zamknięcie całej podróży w czasie 3 miesięcy były odpowiednio przygotowane samochody terenowe. Nie miałem ani samochodu ani pieniędzy, właściwie nic poza chęcią szczerą. Musiałem więc wziąć się ostro do pracy. Wysyłałem setki pism, ofert i próśb, załatwiałem zezwolenia z rosyjskimi, chińskimi i mongolskimi władzami, poszukiwałem ludzi, którzy mają chęć, czas i samochody. Po trzech latach, dzięki pomocy kilku osób, instytucji i firm wreszcie udało mi się zdobyć trochę pieniędzy i prawie wszystkie niezbędne dokumenty, zebrać pięcioosobową ekipę (w trzech samochodach) i wypożyczyć na 3 miesiące z magazynu kostiumów Teatru Polskiego w Szczecinie szary habit podobny do tego w jakim podróżował Benedykt Polak

