Pierwsza Wyprawa Śladami Benedykta Polaka
moja podróż
pierwsza wyprawa 2004 od początku przygotowania na szlaku średniowieczne relacje Benedykt Polak efekty naukowe czasy Benedykta spotkania światów geografia galeria uczestnicy, spotkania wydarzenia, media sponsorzy i patroni druga wyprawa 2007 linki nota prawnakontakt
Robert Szyjanowski
tel: +48 91 423 47 29
fmszyjanowscy@poczta.onet.pl

Od początku
Benedykt Polak - trafiłem na niego latem 1998, przypadkiem, na plaży, gdzieś między Chałupami a Kuźnicą. Nadzy wylegiwaliśmy się z Dorotą na piasku i ręcznikami zasłaniając przypiekane słońcem pośladki czytaliśmy książki kupione z rana na straganie we wsi (za równowartość dwóch butelek piwa). Moja książka, mocno zniszczona (wydana w 1973, kiedy miałem 10 lat), wygrzebana spośród masy innych powrzucanych w drewniane skrzynki - historia polskiego podróżnictwa, już po paru stronach całkowicie wciągnęła mnie w pierwszą z opisanych w niej podróży, porzucając na miejscu zbędny bagaż - nieprzytomną gołą okładkę. Kiedy pojawiłem się znów na plaży i rozgorączkowany opowiedziałem Dorocie o Benedykcie, prawie bez oddechu rozsnułem marzenie o podróży szlakiem sprzed 750 lat. Te kilkanaście stron poświęconych wyprawie Benedykta Polaka czytałem w kółko aż do wieczora, a potem przez następne tygodnie w czasie wędrówki po Suwalszczyźnie i Podlasiu. Kiedy tylko wróciliśmy do domu w Szczecinie, szukałem potwierdzenia swojego odkrycia - no i znalazłem - kilka zdań w encyklopedii i w uwagach metodycznych starego podręcznika historii. To wystarczyło, nabrałem pewności i z entuzjazmem zacząłem opowiadać wszystkim o podróży Benedykta Polaka.

Kazachstan stare mazary wyglądają jak miasta z "Baśni z tysiąca i jednej nocy"
FOT. Robert Szyjanowski
- Kto? Polak w XIII wieku w Mongolii? Uczestnik pierwszej odkrywczej wyprawy średniowiecza do Azji? Ćwierć wieku przed podróżą Marco Polo?
Trochę się dziwiłem, że większość pierwsze słyszy, a jeszcze bardziej, że niektórzy patrzą na mnie badawczo. Spotykałem też takich, dla których kwalifikowałem się do natychmiastowego leczenia, jako przypadek chorobliwego owładnięcia bakcylem pierwszorzędności Polski i Polaków w dziejach świata. Jakbym przekonywał, że pierwszym człowiekiem na księżycu był Twardowski, albo (jak w XVII w. Dębołęcki) że Adam i Ewa w raju mówili po polsku.
