Pierwsza Wyprawa Śladami Benedykta Polaka

Spotkania światów
Na początku lat 40-tych XIII wieku w Europie pojawili się Tatarzy (Tartari - piekielnicy). Synowie piekieł spalili Kraków i Wrocław i tego samego roku (1241) pod Legnicą około 10-tysięczna armia, dowodzona przez brata Batu-chana - Ordę, pobiła wojska zgromadzone przez księcia Henryka Pobożnego. W tym czasie cała Ruś znajdowała się już pod kontrolą Mongołów, a Batu-chan z głównymi siłami podbijał Węgry. Król węgrów Bela IV musiał ratować się ucieczką zakończoną dopiero na jednej z wysp Adriatyku. Relacje o niezwykłym okrucieństwie i tajemnicze pochodzenie najeźdźców, w połączeniu ze średniowiecznymi mitami powodowały panikę i pogłębiały katastroficzne nastroje do tego stopnia, że rybacy z Gotlandii i Bornholmu bali się wypływać na połów ryb i na jakiś czas zaniechali wypraw handlowych na Wyspy Brytyjskie. Krążyły opowieści, że Tatarzy są podobni do szatanów, mają psie głowy i pożerają ciała swych wrogów.
W 1242 r. Tatarzy zniknęli nagle i tajemniczo tak jak się pojawili. Europejczycy nie wiedzieli o śmierci chana Ugedeja (1241 r.) i zwołaniu przez Mongołów wielkiego kurułtaju (walnego zebrania książąt, dowódców itp.) w celu wybrania nowego chana. Mongolskie szlaki pocztowe były wtedy nastawione i przygotowane na wzmożony ruch ku stolicy imperium, tak więc Benedykt Polak i Giovanni Carpine nie mogli trafić lepiej z czasem wyprawy i wyborem marszruty. W 1245 r. papież Innocenty IV wysłał kilka poselstw do władcy Tatarów. Miały one iść różnymi drogami, ale tylko jedno z nich, to w którym brał udział Benedykt Polak dotarło do celu. Zadaniem wysłanników miało być dostarczenie listu do chana, w którym papież prosił go o zaniechanie najazdów i przyjęcie chrześcijaństwa, ale jak się wydaje przede wszystkim była to misja szpiegowska. Legaci mieli pilnie obserwować wszystko po drodze, a szczególnie określić położenie państwa Tatarów, panujący w nim system rządów, religię, obyczaje i organizację armii. Papieża interesowały również stroje, sposób zamieszkania, odżywiania, życie codzienne, a nawet rozrywki.
W XIII wieku Tatarzy wzbudzali strach nie tylko w Europie. Mongołowie zdobywali wiele słynnych miast również poza nią. W 1219 roku podbili Bucharę, a rok później Samarkandę. Kilkanaście lat po spaleniu Krakowa padł Bagdad, a w czasie podróży Marco Polo kolejny chan - Kubiłaj zasiadał już na tronie Chińskim. Niedługo potem wysłał on flotę z armią, aby ta wylądowała w Japonii. Wyspy Japońskie ocaliły potężne sztormy. Drugi z nich, który zatopił Mongolską armadę został nazwany "Kami kadze" (Boski wiatr). Prawie 700 lat później "Kami kadze" szalał na Pacyfiku spadając tym razem na amerykańską flotę. Na przełomie XX i XXI wieku powróciła - choć ogromnie onieśmielona - myśl o końcu świata i cały świat oglądał dramatyczne wydarzenia w stolicy imperium naszych czasów. W 2003 r. jego przywódca - prezydent wzywał w Kongresie Amerykańskim (na ekranach całego świata) do nowej krucjaty (dosłownie), tym razem w obronie demokracji i stylu życia. Niewiele później Sadam Chusajn nazwał oblegających Bagdad Amerykanów współczesnymi Mongołami. Sami Mongołowie znów pojawili się w Bagdadzie. Mongolski kontyngent nie był zbyt liczny (stu kilkudziesięciu żołnierzy), ale wśród nich był 20 - letni sierżant Gambold Az - Zaja, który ocalił zaatakowany polski obóz "Charli". Orbity wielu wydarzeń przecinają się krążąc wokół tego co zajmowało mnie przez te kilka lat. Nie ma mowy o prostym powielaniu się zdarzeń w czasie. Historie, podróże nie są takie same, ale łączą je niezaprzeczalne podobieństwa. Genom dziejów jest prawie identyczny z Ludzkim genomem, i chyba dla tego - historia lubi się powtarzać.




